Rogalin
W końcu się zebrałem i pojechałem do Rogalina. Hmm... daleko nie mam ale jakoś w tym roku nie było mi po drodze... Katalog na dysku wskazuje, że ostatni raz byłem tam 2 stycznia 2009 ;-)
Dziś wschód nie był zbyt wyjątkowy. Zero mgieł. Ale popełniłem kilka klatek. Jakoś nie mam dziś ochoty na pisanie, więc po prostu 4 zdjęcia z tego co się ostało.




Dziś wschód nie był zbyt wyjątkowy. Zero mgieł. Ale popełniłem kilka klatek. Jakoś nie mam dziś ochoty na pisanie, więc po prostu 4 zdjęcia z tego co się ostało.




Etykiety: Rogalin


Komentarze (5):
Hm - chyba pozazdrościłam bytności..........
E... taki zwykly Rogalin, na dodatek z Witkiem więc o wypasach pogodowych mowy być nie mogło... Ale Witek miał KAWE... wprawdzie był nasycony roztwor sacharozy, w którym zawartośc kawy, niezaleznie od jej stężenia jest pomijalnie mała..;-) Ale zawsze było przyjemnie się napić...
Ueeeeeeee - Brzydsza Połowa tak późno wróciła z potomkiem do domu, że z Rogalina o zachodzie wyszły nici..... Pozostaje mi zazdrościć dalej :D
Choćby nawet wschodu z Witkiem ;DDDD
Chcę do Rogalina!
Ostatnia kompozycja - bajkowa.
Hej Ewa,
dzięli za miłe słowo i wizytę. Co do ostatniego zdjęcia... to taki troche kompromis. Nie leżało mi niebo w tym kadrze... i za wszelką cenę starałem się go pozbyć... nawet za cenę utraty równowagi... góra jest strasznie ciężka. I tak jakoś wciąż coś mi nie gra...
Osobiście najbardziej mi leży drugie zdjęcie.
Prześlij komentarz
<< Strona główna