Przyroda w obiektywie bronka - blog

Tak własciwie to nie wiem czy ten blog tak na poważnie kiedyś zaistnieje, ale zawsze można spróbować :-)

Moje zdjęcie
Nazwa: Andrzej Waligora

niedziela, 24 maja 2009

Spóźniłem się na wschód

Jarek przyjechał chwilkę przed 4-tą. Ruszyliśmy w stronę czmońskich firletek, bez większej nadziei spoglądając na niebo. Gdzieś pomiędzy Rogalinem a Orkowem zaczęło się coś dziać na niebie. Wrrrrrrr..... zapomnieliśmy, że to już koniec maja i że na wschód trzeba wstawać o bandyckich porach. Szybko skręciliśmy gdzieś w pole, niestety motywów jakichkolwiek brakowało. Więc tylko udokumentowaliśmy kolor... przynajmniej ja tylko udokumentowałem, bo któż to wie co Jarek zarejestrował na swojej Velvi.



Naprawdę nie było na czym zbudować zdjęcia... nic, absolutnie nic tylko to niebo, a pod nim mało ciekawy konturowo odległy lasek. A szkoda, bo byłby ładny kiczyk...

Jarek chowa sprzęt, choć z nadzieją spogląda jeszcze w stronę nieba...



No to pojechaliśmy dalej. Bez szans na wyjęcie zabawek z plecaka, bo wszystko już przygasło, cienie znikły. Tak zwane piękne delikatne rozproszone światełko....tfuuuu. Albo inaczej - pozbawione krztyny charakteru korpuskularno-falowe coś. Coś, co nie zasługuje na nazwanie światłem. No w każdym razie Pyzik by tego światłem nie nazwał.

Pobłąkaliśmy się trochę po łąkach, urwaliśmy amorytator i w końcu to coś sie zlitowało i postanowiło dać nam szansę na wyjęcie zabawek. Nie żeby na jakiś wypas, ale choć dało pretekst do zabawy w fotografa. Pojawiły się cienie. To już coś. Był pretekst do wyzwolenia migawki.



Potem cel naszej pobudki czyli firletki. Światło już ostre było, Jarek nawet nie wyciągał aparatu, a mnie pokusiło... w końcu nowe zabawki wymagają pieszczenia... no może nie w czasie pomiędzy podniesieniem lustra a wyzwoleniem migawki... Delikatnie mówiąc lekko trząchnięte te firletki ;-)



Kicek zakończył sprawę. Nowe zabawki nowymi zabawkami, ale ile można.....

Komentarze (4):

Anonymous Pyzik pisze...

Oj biednie, Panie biednie....

24 maja 2009 20:01  
Blogger bronek pisze...

Ano fatalnie... ale jak się nie próbuje to się światła nie trafi. Może we wtorek podczas teleporta wjadę na chwilkę do Rogalina, a może trzeba już poczekać na październik...

24 maja 2009 21:24  
Anonymous Anonimowy pisze...

A ja w niedziele na świt zdarzyłem. Pobudka 2.30, dziesięć kilometrów po dziurawej drodze autem i pieszo pod gorę od Mucznego na Bukowe Berdo.
http://www.foto-przyroda.pl/view.php?id=29681&x=900&y=600

Witek

27 maja 2009 20:27  
Anonymous Anonimowy pisze...

E X S T R

15 marca 2010 19:07  

Prześlij komentarz

<< Strona główna