Jeziorak
Jakieś 10 lat temu wymieniłem żeglowanie na fotografie przyrodniczą... teraz wróciłem na krótko na stare śmiecie... no może nie takie stare bo krypa była całkiem nowa... jakieś Tango Sport z ponad 30 metrami szmaty... W sam raz na ostatnie wiaterki.... Jakby to powiedzieć... to sobie pożeglowałem po Jezioraku, ale nie o tym chcę tu pisać ;-)
Na Jeziorak dotarłem już po zachodzie słońca... Zapragnąłem jednak coś wyzwolić. Tak na dobry początek.

Prognozy były niespecjalne, zwłaszcza jesli chodzi o mgliste klimatyczne wschody słońca. Żona, a raczej prognoza pogody dawała nadzieję tylko na pierwszy wschód, potem miała być delikatnie mówiąc wietrzna pogoda i była ;-). Więc wstałem. Starając się nie pobudzić kolegów zbyt głosnym wygrzebywaniem się z łajby. Było w miarę.
Widok na północną część Jezioraka z przesmyku na jezioro Płaskie zatrzymał mnie na chwilkę przy brzegu dając nadzieje na zdjęcie...

Jakoś nie bardzo mi się ten widok podobał, poszedłem więc dalej i popełniłem taki "pozornie przypadkowy kadr".

Na wszelki wypadek zrobiłem też "pozornie nieco mniej przypadkowy kadr", ale czy naprawdę potrzebuje mieć to zielsko w całości? Przecież można sobie wyobrazić resztę ;-) No przynajmniej ja potrafię....
Poszedłem więc dalej w poszukiwaniu światła...

Jakiś ten wschód niemrawy albo ja znów się spóżniłem bo go nie znalazłem.... Wyzwalam jeszcze piona, coby mi nie marudzili, że same poziome kadry robie, bo jestem leń i nawet aparatu mi się obracać nie chce...

Ale i tak poziom lepiej mi lezy. Choć, to lepiej, to dużo powiedziane. Światło już ostre... czas wracać na krype. W końcu już po piątej... sporo po piątej.

Potem.... potem pływaliśmy... pływaliśmy i .... i nie tylko. Ale to już nie blogowa sprawa.
Wschody, mimo że były cały czas pod kontrolą, nie były warte więcej niż tylko możliwość opróżnienia pęcheża o poranku ;-)
Jeden jeszcze zachód fotograficznie wystąpił. Ledwo zdążyliśmy zacumować po wschodniej stronie jednego z Gierczaków, ledwo zdążyłem porzucić cumy na pastwę kolegów i przedrzeć się na zachodnią stronę wyspy. Ledwo, ale zdążyłem ;-) Powinienem pokazać tylko jedno zdjęcie. To ostatnie to skończone. Ale co mi tam, niech będzie proces dochodzenia ;-) widoczny.
Jak już "dobiegłem" na zachodną stronę wyspy, zacząłem gorączkowe poszukiwanie... motywu. Bo sam widok w stronę Siemian i zachód słońca nad wioską jakoś mnie nie ruszał....
W końcu znalazłem kamień ;-) Tak właściwie to mały kamyczek... ale dawał nadzieję... zacząłem fotografowanie od tak zwanej d...rugiej strony. Czyli od maksymalnego uproszczenia kadru

Przesadziłem z tym upraszczaniem... jakoś pusty wydawał mi się ten kadr. Postanowiłem go nieco wzbogacić... Na początek troszkę za mocno...

Wróciem więc do punktu wyjścia i spróbowałem jeszcze raz delikatniej... zwłaszcza, że swiatełko już też delikatniało... zeby nie powiedzieć zanikało...

Tak. To było to czego chciałem... Zrobiłem więc sobie kilkuminutową przerwę, wyciszyłem łepetynę... nakarmiłem nałoga i wtedy odnalazłem finalny kadr. Pozostało tylko go wyzwolić... licząc, że jakaś oświetlona krypa nie przepłynie na horyzoncie dewastując własnie powstającą Sztukę Szczęścia, przez złośliwych zwaną kiczem.... ;-)
Na Jeziorak dotarłem już po zachodzie słońca... Zapragnąłem jednak coś wyzwolić. Tak na dobry początek.

Prognozy były niespecjalne, zwłaszcza jesli chodzi o mgliste klimatyczne wschody słońca. Żona, a raczej prognoza pogody dawała nadzieję tylko na pierwszy wschód, potem miała być delikatnie mówiąc wietrzna pogoda i była ;-). Więc wstałem. Starając się nie pobudzić kolegów zbyt głosnym wygrzebywaniem się z łajby. Było w miarę.
Widok na północną część Jezioraka z przesmyku na jezioro Płaskie zatrzymał mnie na chwilkę przy brzegu dając nadzieje na zdjęcie...

Jakoś nie bardzo mi się ten widok podobał, poszedłem więc dalej i popełniłem taki "pozornie przypadkowy kadr".

Na wszelki wypadek zrobiłem też "pozornie nieco mniej przypadkowy kadr", ale czy naprawdę potrzebuje mieć to zielsko w całości? Przecież można sobie wyobrazić resztę ;-) No przynajmniej ja potrafię....
Poszedłem więc dalej w poszukiwaniu światła...

Jakiś ten wschód niemrawy albo ja znów się spóżniłem bo go nie znalazłem.... Wyzwalam jeszcze piona, coby mi nie marudzili, że same poziome kadry robie, bo jestem leń i nawet aparatu mi się obracać nie chce...

Ale i tak poziom lepiej mi lezy. Choć, to lepiej, to dużo powiedziane. Światło już ostre... czas wracać na krype. W końcu już po piątej... sporo po piątej.

Potem.... potem pływaliśmy... pływaliśmy i .... i nie tylko. Ale to już nie blogowa sprawa.
Wschody, mimo że były cały czas pod kontrolą, nie były warte więcej niż tylko możliwość opróżnienia pęcheża o poranku ;-)
Jeden jeszcze zachód fotograficznie wystąpił. Ledwo zdążyliśmy zacumować po wschodniej stronie jednego z Gierczaków, ledwo zdążyłem porzucić cumy na pastwę kolegów i przedrzeć się na zachodnią stronę wyspy. Ledwo, ale zdążyłem ;-) Powinienem pokazać tylko jedno zdjęcie. To ostatnie to skończone. Ale co mi tam, niech będzie proces dochodzenia ;-) widoczny.
Jak już "dobiegłem" na zachodną stronę wyspy, zacząłem gorączkowe poszukiwanie... motywu. Bo sam widok w stronę Siemian i zachód słońca nad wioską jakoś mnie nie ruszał....
W końcu znalazłem kamień ;-) Tak właściwie to mały kamyczek... ale dawał nadzieję... zacząłem fotografowanie od tak zwanej d...rugiej strony. Czyli od maksymalnego uproszczenia kadru

Przesadziłem z tym upraszczaniem... jakoś pusty wydawał mi się ten kadr. Postanowiłem go nieco wzbogacić... Na początek troszkę za mocno...

Wróciem więc do punktu wyjścia i spróbowałem jeszcze raz delikatniej... zwłaszcza, że swiatełko już też delikatniało... zeby nie powiedzieć zanikało...

Tak. To było to czego chciałem... Zrobiłem więc sobie kilkuminutową przerwę, wyciszyłem łepetynę... nakarmiłem nałoga i wtedy odnalazłem finalny kadr. Pozostało tylko go wyzwolić... licząc, że jakaś oświetlona krypa nie przepłynie na horyzoncie dewastując własnie powstającą Sztukę Szczęścia, przez złośliwych zwaną kiczem.... ;-)


Komentarze (2):
O, Bronek - to z kamulcami i zielskiem na dalszym planie fajne! Wogole fajnie - chyba troche zazdroszcze tego żeglowania :)
Ano... też sobie zazdroszczę.... i chyba chcę wrócić do tego. A zdjęcia sobie poczekają...
Prześlij komentarz
<< Strona główna