Przyroda w obiektywie bronka - blog

Tak własciwie to nie wiem czy ten blog tak na poważnie kiedyś zaistnieje, ale zawsze można spróbować :-)

Moje zdjęcie
Nazwa: Andrzej Waligora

czwartek, 4 czerwca 2009

Jeziorak

Jakieś 10 lat temu wymieniłem żeglowanie na fotografie przyrodniczą... teraz wróciłem na krótko na stare śmiecie... no może nie takie stare bo krypa była całkiem nowa... jakieś Tango Sport z ponad 30 metrami szmaty... W sam raz na ostatnie wiaterki.... Jakby to powiedzieć... to sobie pożeglowałem po Jezioraku, ale nie o tym chcę tu pisać ;-)

Na Jeziorak dotarłem już po zachodzie słońca... Zapragnąłem jednak coś wyzwolić. Tak na dobry początek.



Prognozy były niespecjalne, zwłaszcza jesli chodzi o mgliste klimatyczne wschody słońca. Żona, a raczej prognoza pogody dawała nadzieję tylko na pierwszy wschód, potem miała być delikatnie mówiąc wietrzna pogoda i była ;-). Więc wstałem. Starając się nie pobudzić kolegów zbyt głosnym wygrzebywaniem się z łajby. Było w miarę.
Widok na północną część Jezioraka z przesmyku na jezioro Płaskie zatrzymał mnie na chwilkę przy brzegu dając nadzieje na zdjęcie...



Jakoś nie bardzo mi się ten widok podobał, poszedłem więc dalej i popełniłem taki "pozornie przypadkowy kadr".



Na wszelki wypadek zrobiłem też "pozornie nieco mniej przypadkowy kadr", ale czy naprawdę potrzebuje mieć to zielsko w całości? Przecież można sobie wyobrazić resztę ;-) No przynajmniej ja potrafię....

Poszedłem więc dalej w poszukiwaniu światła...



Jakiś ten wschód niemrawy albo ja znów się spóżniłem bo go nie znalazłem.... Wyzwalam jeszcze piona, coby mi nie marudzili, że same poziome kadry robie, bo jestem leń i nawet aparatu mi się obracać nie chce...



Ale i tak poziom lepiej mi lezy. Choć, to lepiej, to dużo powiedziane. Światło już ostre... czas wracać na krype. W końcu już po piątej... sporo po piątej.



Potem.... potem pływaliśmy... pływaliśmy i .... i nie tylko. Ale to już nie blogowa sprawa.
Wschody, mimo że były cały czas pod kontrolą, nie były warte więcej niż tylko możliwość opróżnienia pęcheża o poranku ;-)

Jeden jeszcze zachód fotograficznie wystąpił. Ledwo zdążyliśmy zacumować po wschodniej stronie jednego z Gierczaków, ledwo zdążyłem porzucić cumy na pastwę kolegów i przedrzeć się na zachodnią stronę wyspy. Ledwo, ale zdążyłem ;-) Powinienem pokazać tylko jedno zdjęcie. To ostatnie to skończone. Ale co mi tam, niech będzie proces dochodzenia ;-) widoczny.

Jak już "dobiegłem" na zachodną stronę wyspy, zacząłem gorączkowe poszukiwanie... motywu. Bo sam widok w stronę Siemian i zachód słońca nad wioską jakoś mnie nie ruszał....
W końcu znalazłem kamień ;-) Tak właściwie to mały kamyczek... ale dawał nadzieję... zacząłem fotografowanie od tak zwanej d...rugiej strony. Czyli od maksymalnego uproszczenia kadru



Przesadziłem z tym upraszczaniem... jakoś pusty wydawał mi się ten kadr. Postanowiłem go nieco wzbogacić... Na początek troszkę za mocno...



Wróciem więc do punktu wyjścia i spróbowałem jeszcze raz delikatniej... zwłaszcza, że swiatełko już też delikatniało... zeby nie powiedzieć zanikało...



Tak. To było to czego chciałem... Zrobiłem więc sobie kilkuminutową przerwę, wyciszyłem łepetynę... nakarmiłem nałoga i wtedy odnalazłem finalny kadr. Pozostało tylko go wyzwolić... licząc, że jakaś oświetlona krypa nie przepłynie na horyzoncie dewastując własnie powstającą Sztukę Szczęścia, przez złośliwych zwaną kiczem.... ;-)

Komentarze (2):

Blogger bajerowicz@o2.pl pisze...

O, Bronek - to z kamulcami i zielskiem na dalszym planie fajne! Wogole fajnie - chyba troche zazdroszcze tego żeglowania :)

11 czerwca 2009 11:40  
Blogger bronek pisze...

Ano... też sobie zazdroszczę.... i chyba chcę wrócić do tego. A zdjęcia sobie poczekają...

11 czerwca 2009 23:04  

Prześlij komentarz

<< Strona główna